czwartek, 1 maja 2014

Przechwałki...

     Hmmm... jakby tu zagaić... czasem bierze się na siebie jakieś zobowiązanie, np. prowadzenie bloga i .... publikuje się 5 postów na rok i... i cisza.... Ale czasem człowiek tak... nc! nie z siebie, tylko z innych musi się wziąć w karby... No, bo jak owi inni, tak ni z tego, ni z owego, okazują Ci swoją życzliwość, sympatię, bezinteresowny gest... To nie tylko trzeba, ale po prostu chce się o tym nabazgrać ze słowo. Tak jest i dziś:)
     Pierwsza będzie Agnieszka, której blog pokazuje, ile ma rozlicznych talentów: powstaje z nich piękna biżuteria (chyba we wszystkich możliwych technikach), kartki okolicznościowe i nie tylko, bukiety... Agnieszka udziela się też charytatywnie. Pewnego dnia napisała do mnie krótki liścik: wiesz, dziś przy wycinaniu scrapków pomyślałam, że mogłabym Ci ich kilka wykroić... I w dzień później otrzymuję kopertkę,  a w niej następującą zawartość:

     Jej! Jaka to była radość:) Kartka z moim ukochanym ślimaczkiem i tyle dobroci do wykorzystania we własnych pracach... Agnieszka raczy mnie już po raz drugi takim sympatycznym gestem. Bardzo, bardzo dziękuję:)
       W międzyczasie robiłam zakupy w Sklepiku na strychu. Raz i po jakimś czasie drugi. Ku swojemu zdziwieniu dwukrotnie odkryłam w przesyłkach z zamówionym towarem nadprogramowe bonusy. Te niby małe conieco to pokaźne pakiety rozmaitych papierowych przydasi. Nie wiem, jak Wy, ale ja naturę mam sroczą i uwielbiam takie skarby! Kocham je oglądać, zestawiać obok siebie - bardziej, niż robić z nich scrapużytek:) Dziękuję Sklepikowi za piękny gest - w innych sklepach to zdarza się naprawdę rzadko. Zachęcam Was do zakupów Na strychu - i wcale nie dlatego, że zostałam obdarowana. Po prostu - mają tam super wybór wszystkiego, co trzeba do szczęścia przy najróżniejszych plastycznych zajęciach, i przy tym nie drożą się:) Nowości i uzupełnienia pojawiają się u nich często i obficie, jest też sporo produktów, których nie ma w innych polskich e-sklepach dla handmakerów. Poniżej pakieciki papierowych cudowności w gratisie. Dziękuję:)


     Na tym nie koniec. W okresie okołoświątecznym stało się coś, co skłoniło mnie do złożenia sobie obietnicy, że koniec z wysyłaniem życzeń świątecznych przez telefon. Otóż pan listonosz przyniósł mi nieoczekiwany liścik, a w nim jajeczną kartkę wielkanocną. Zdjęcie wykonane przeze mnie, niestety, trochę oskubało fotkę jaja z rzeczywistego uroku - uwierzcie, że prezentuje się znacznie bardziej imponująco:) Autorką jest Aśko z Aśkowa, w którym powstają Aśkowe (po)twory:) Jeśli jeszcze tam nie byliście, nie czekajcie. Ja nie mogę się nigdy dość napatrzyć - kartkom, karteczkom, zaproszeniom, kopertówkom, albumom... A przy tym zawsze uśmiechnięte posty, radość życia i zaraźliwa pozytywna energia. Aśko jest nie tylko artystką od (po)tworów, ale też  współwłaścicielką przestrzeni, w której owe (po)twory oczekują na wielki odlot :), ponieważ są Skrzydlate w krate. Jeśli szukacie umilaczy i upiększaczy - to jest to miejsce.
Joasiu, dzięki Ci stukrotne:)


     I jeszcze jeden powód do wyrażenia wdzięczności. Jakiś czas temu ustawiłam się do rozdawajki u Isavety w Splątanych chwilachIsaveta specjalizuje się w koralikowaniu, szyciu i robótkach dziewiarskich. Za każdym razem tworzy coś, co ma niepowtarzalny urok, co trudno zapomnieć. Rzadko angażuję się w zajścia candyzowane, ale koralikowe bransolety Isavety, w kolorze wiosennej zieleni, w zestawieniu z bukietem tulipanów, były tak zjawiskowo piękne, że musiałam się skusić. I, ku swemu zaskoczeniu, znalazłam się w liczbie szczęśliwych posiadaczy jednej z nich. Czy nie jest piękna? W dodatku leży na moim przegubie, jak ulał. Jest przy tym taka... lekka, łagodna i delikatna:), a zawsze myślałam, że wyroby w tej technice są sztywne i twarde. Nic podobnego! Zabieram ją w niedzielę na babski wieczór i wiem, że zrobi furorę:) Dzięki, Isaveto!
     I tak oto, dzięki dobrym ludziom, przypomniałam sobie, że mam bloga robótkowego, który nie był aktualizowany od lipca ubiegłego roku. Jest więc kolejny powód do wdzięczności:))) Wyrażam ją ponownie: Agnieszce, Aśko, Sklepikowi na strychu oraz Isavecie
        Wszystkich odwiedzających (jeśli w ogóle są tacy chojracy),
uściskuję serdecznie:)

czwartek, 18 lipca 2013

Hejże - ha!

    Hejże-ha! tak sobie tylko nieśmiało pokrzykuję... może ktoś usłyszy i zatrzyma się tu na chwilę? 
   Nie zdziwi mnie brak odzewu - w końcu jesteśmy na Peryferiach ... :) A ja, poprzez chroniczny brak czasu, staję się coraz bardziej peryferyjna :)
   Tym bardziej było mi miło, gdy o przedłużającą się nieobecność spytała mnie Alina - autorka pięknych, unikalnych  przedmiotów (aż waham się nazywać je po prostu przedmiotami:) Postanowiłam wtedy - w miarę możliwości - jak najszybciej nadrobić braki. Troszkę przemeblowałam w swojej Przędzalni Rozmaitości  i zamieściłam tam materiał obieżyświacki, co nie było zbyt trudne. Mój drugi blog okazał się jednak nieco kłopotliwy: cóż miałabym zaprezentować na Peryferiach Targowiska Próżności? Tak niewiele udało mi się w wolnych chwilach biżuteryjnie nadłubać, a i to, co w trakcie minionego roku szkolnego zdołałam zrobić, opuszczało mnie szybko, nieuwieńczone fotograficznie. Dlatego też prezentuję nieliczne wyroby z ostatnich dni czerwca, mając nadzieję w lipcu/sierpniu troszkę przyspieszyć tempa:)

Ten naszyjnik złożyłam z rozmaitych minerałów i zawiesiłam na nim mosiężny sekretnik.
Jest krótki, ma jakieś 48 cm - lato sprzyja takim długościom:)

A do zrobienia tego poniżej wykorzystałam szklane koraliki czeskie, gładkie i szlifowane, oraz kocie oko, które bardzo lubię. Urozmaiciłam go dużym metalowym kwiatem i malutkimi metalowymi ptaszkami (coś chyba je tu słabo widać:)

Zrobienie trzeciego z naszyjników zajęło mi tylko chwilę. Na ładnym, regularnym łańcuszku w kolorze mosiężnym, zawisł okrągły mosiężny sekretnik - szkoda było mi się go pozbywać, bo jest naprawdę bardzo uroczy - a wisi sobie w otoczeniu szlifowanych oponek jadeitu.

   Troszkę więcej udało mi się utrwalić prac z zakresu drugiej mojej fascynacji - cardmakingu. Przygotowałam w ostatnich miesiącach kartki dla bliskich mi osób - Mamy i koleżanek, z okazji ich urodzin. Oto one:


Mamusina:)

Wioletkowa:)

Małgosina:)

Tę poczyniłam w związku ze świętami Wielkiejnocy:)

A ta poniżej to moja pierwsza karta (wraz z kopertą:) z okazji ślubu pewnego zwiewnego dziewczęcia i jej wybranka. Do przygotowania tej kartki zainspirowała mnie Aśko, autorka pięknych prac w dziedzinie cardmakingu i scrapbookingu. Wykorzystałam tu nie tylko polecane przez nią elementy, ale też materiały, które kiedyś mi sprezentowała w ramach swego candy. Serdecznie przy tej okazji pozdrawiam Aśko, choć ona tu raczej nie zagląda :))))

    I to by było na tyle. Mam nadzieję podgonić rękoprodukcję w trakcie (nieco ograniczonych) wakacji i pochwalić się nią na łamach Peryferii Targowiska Próżności.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie, dziękuję za każdą chwilę poświęconej mi uwagi :)

piątek, 8 marca 2013

Witajcie, Kobiety:)
   Wygląda na to, że wczesny ranek wypada u mnie na godzinę 17:) toteż spieszę do wszystkich, którzy odwiedzili Targowisko przede mną, z ogłoszeniem rozstrzygnięcia candy z Dniem Kobiet (brrrr) w tle. Najsampierw trochę statystyki: naliczyłam aż 25 komentarzy - uważam to za wynik imponujący, zważywszy, że poza postem, w najmniejszy sposób nie zabiegałam o przyłączenie się do zabawy. Cieszę się, że Targowisko ma kilkunastu nowych Obserwatorów - witam Was ciepło, ja także przyłączyłam się do Was, dziś postaram się zaobserwować blogi miłych właścicielek z końca poniższej listy: 
    
1. Sophie                       16. kreatywny-kącik                       31. Monia Fioletowa
 2. Sophie                          17. kreatywny-kącik                       32. Monia Fioletowa
  3. Trilli                              18. barbaratoja                               33. magdowo
    4. Trilli                              19. mrumru                                     34. magdowo
      5. Kociafrania                   20. isaveta                                      35. raeszka
       6. Kociafrania                   21. isaveta                                      36. raeszka
          7. Wilczyca Aga               22. w małym domku                        37. Trojanda
         8. Wilczyca Aga               23. w małym domku                        38. Trojanda
        9. Wiolka                         24. kasia                                         39. Anko
      10. Bożenka                     25. kasia                                         40. Anko
    11. Bożenka                     26. Nitkowy Świat                          41. Alojka
          12. Alina                          27. Nitkowy Świat                          42. Alojka
            13. Alina                          28. Patrycja Photography              43. inga
              14. Olimpia2708              29. Ilonusek                                  44. inga
                15. Olimpia2708              30. Ilonusek

   Widzimiś, który dokonał wyboru laureatki mojego candy, działał w porozumieniu z niejakim randomem. Jegomość ów został poinformowany, że ma do wskazania jedną spośród 44 liczb, bo poza komentarzami, uwzględniałam także fakt obserwacji mego blożka: jak zauważyłyście, komentujący i obserwujący zostali policzeni podwójnie.


   A oto wynik!

Serdecznie gratuluję Karolinie z Nitkowego Świata, która została wskazana przez Mr. Randoma nie jako komentujący, a jako Obserwator! No proszę! Bardzo się cieszę:)
Karolinę proszę o kontakt i o wyrozumiałość: będę mogła przesłać upominek dopiero za tydzień (wyjaśnię osobiście, skąd taka zwłoka)
Wszystkim uczestniczkom dziękuję za bardzo miłe i dowcipne komentarze. Obiecuję wysmażyć do wakacji jakiś ładny drobiazg w ramach następnej rozdawajki:)
Cmok!








piątek, 18 stycznia 2013

Women's Day soon :)

   Czy przybywa Pani na Peryferie Targowiska Próżności z Przędzalni Rozmaitości? z polecenia? czy też z innego miejsca w kosmosie? Nieważne:) Zapraszam do udziału w Candy, z okazji Dnia (brrrrr) Kobiet.
    Oto cukierek do schrupania:





  A oto paragrafy zadośćuczynienia:
1. Posiadaj swojego bloga,
2. Zostaw komentarz pod tym postem,
3. Jeśli chcesz podwójnej szansy na wygraną, dopisz się do grona Obserwatorów Targowiska Próżności,
4. Wybierz którąś z fotek cukierka, podlinkuj i umieść na pasku bocznym swego bloga,
5. Trzymaj kciuki za siebie samą 7. marca, bo właśnie tego dnia Widzimiś pomoże mi wyłonić laureatkę.
   We wczesnych godzinach rannych 8. marca zerknij, czy to Ty dostałaś ode mnie upominek z okazji Dnia (brrrr) Kobiet:)

Powodzenia!

piątek, 11 stycznia 2013

Gościem rzadkim...

  ...u siebie samej bywając, chcę się - na dobry początek roku 2013 - pochwalić. Otóż, pewnego pięknego jesiennego dnia A.D. 2012, zawędrowałam na bloga miłej pani Brytyjki, imieniem Rebecca, która jest piosenkarką i absolutnie niezwykłą kreatorką przepięknej biżuterii hand made. 
    
Jak raz, pani ogłosiła na swym blogu rozdawnictwo cukiereczka. Bez nadziei, jak to w takich zabawach bywa, zapisałam się sobie do kolejki. No i zapomniałam o sprawie. Aż tu nagle, brzdęk! Maila dostaję z powiadomieniem, żem oto beneficjentka tego cukierka. No! radość moja była bezbrzeżną:) Cukierek nadszedł był na początku grudnia. I wyglądał tak oto:





Byłam zachwycona! Jednocześnie zmartwił mnie brak czasu, by wykorzystać otrzymany podarunek. W pracy - niekończąca się gorączka i priorytet zadań do wykonania na wczoraj. W domu - przygotowania do świąt, a w duszy - ciągła potrzeba leniuchowania i bezproduktywnych wędrówek po bezkresach Internetu. 
  
Dlatego trwało długo, zanim wzięłam się w garść. Z koralików otrzymanych from Rebecca  zrobiłam parę kolczyków, bransoletkę oraz dwa necklaces:) Niestety, zdjęć kolczyków nie posiadam - zabrał je św. Mikołaj, zanim zdołałam chwycić za aparat. Bransoletkę zresztą też, tę jednak zdążyłam obfocić.  
Nie wiem, czy udało mi się ugotować zjadliwą Bead Soup z kosztowności:) from England... 
Oceńcie same, sprawiedliwie, bez politowania:)
    Naszyjnik wykonany częściowo z koralików Rebecki, częściowo z rodzimych. 




Jego najatrakcyjniejszym elementem jest ceramiczny (?) kwiat. Piękne są też koraliki fasetowane, tzw. fire polish, które dobrze skomponowały się ze szklanymi czarnymi kulkami oraz drobnicą - seedsami. 



Całość zakończona makramką, bo wszystko wisi na moim ulubionym sznurku. No to, jak tam?











 


    A oto bransoletka, makramowa, na cienkim bordowym sznurku (ponoć bordowy jest kolorem jesieni i zimy 2012?)










    Użyte koraliki to fasetowane szklane kulki, małe dynie i fire polish. Wszystkie pochodzą z miłego podarunku:)







Kolejny naszyjnik z koralikowej zupy:                                                                                                                                                                                        
     Na grubym sznurku zawisł prawdziwy misz-masz: szklane kwiatuszki w otoczeniu pereł hodowlanych i koralików fire polish. 
     Dołożyłam do nich skarby ze swoich skrzyń - kostki ceramiczne i piękne drewniane....yyyyyy (jejku, pomroczność jasna nie pozwala mi nazwać ich kształtu:) Długość tego naszyjnika jest regulowana - co bardzo lubię.


      Tak się rozpędziłam, że postanowiłam na koniec ustroić biust bezrękiej modelki na jednej nodze. Mimo braku głowy, sprawiała wrażenie zadowolonej. Ja chyba też:)


   Z przesyłki from England został mi jeszcze jeden duży element. Muszę wyczochrać z niego coś fajnego - jeszcze nie mam pomysłu, czasu zresztą nie mam też. Ale przecież kiedyś je zdobędę:)
Miłego łikędu!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...