sobota, 23 grudnia 2017
czwartek, 1 maja 2014
Przechwałki...
Hmmm... jakby tu zagaić... czasem bierze się na siebie jakieś zobowiązanie, np. prowadzenie bloga i .... publikuje się 5 postów na rok i... i cisza.... Ale czasem człowiek tak... nc! nie z siebie, tylko z innych musi się wziąć w karby... No, bo jak owi inni, tak ni z tego, ni z owego, okazują Ci swoją życzliwość, sympatię, bezinteresowny gest... To nie tylko trzeba, ale po prostu chce się o tym nabazgrać ze słowo. Tak jest i dziś:)
Pierwsza będzie Agnieszka, której blog pokazuje, ile ma rozlicznych talentów: powstaje z nich piękna biżuteria (chyba we wszystkich możliwych technikach), kartki okolicznościowe i nie tylko, bukiety... Agnieszka udziela się też charytatywnie. Pewnego dnia napisała do mnie krótki liścik: wiesz, dziś przy wycinaniu scrapków pomyślałam, że mogłabym Ci ich kilka wykroić... I w dzień później otrzymuję kopertkę, a w niej następującą zawartość:
Jej! Jaka to była radość:) Kartka z moim ukochanym ślimaczkiem i tyle dobroci do wykorzystania we własnych pracach... Agnieszka raczy mnie już po raz drugi takim sympatycznym gestem. Bardzo, bardzo dziękuję:)
W międzyczasie robiłam zakupy w Sklepiku na strychu. Raz i po jakimś czasie drugi. Ku swojemu zdziwieniu dwukrotnie odkryłam w przesyłkach z zamówionym towarem nadprogramowe bonusy. Te niby małe conieco to pokaźne pakiety rozmaitych papierowych przydasi. Nie wiem, jak Wy, ale ja naturę mam sroczą i uwielbiam takie skarby! Kocham je oglądać, zestawiać obok siebie - bardziej, niż robić z nich scrapużytek:) Dziękuję Sklepikowi za piękny gest - w innych sklepach to zdarza się naprawdę rzadko. Zachęcam Was do zakupów Na strychu - i wcale nie dlatego, że zostałam obdarowana. Po prostu - mają tam super wybór wszystkiego, co trzeba do szczęścia przy najróżniejszych plastycznych zajęciach, i przy tym nie drożą się:) Nowości i uzupełnienia pojawiają się u nich często i obficie, jest też sporo produktów, których nie ma w innych polskich e-sklepach dla handmakerów. Poniżej pakieciki papierowych cudowności w gratisie. Dziękuję:)
Na tym nie koniec. W okresie okołoświątecznym stało się coś, co skłoniło mnie do złożenia sobie obietnicy, że koniec z wysyłaniem życzeń świątecznych przez telefon. Otóż pan listonosz przyniósł mi nieoczekiwany liścik, a w nim jajeczną kartkę wielkanocną. Zdjęcie wykonane przeze mnie, niestety, trochę oskubało fotkę jaja z rzeczywistego uroku - uwierzcie, że prezentuje się znacznie bardziej imponująco:) Autorką jest Aśko z Aśkowa, w którym powstają Aśkowe (po)twory:) Jeśli jeszcze tam nie byliście, nie czekajcie. Ja nie mogę się nigdy dość napatrzyć - kartkom, karteczkom, zaproszeniom, kopertówkom, albumom... A przy tym zawsze uśmiechnięte posty, radość życia i zaraźliwa pozytywna energia. Aśko jest nie tylko artystką od (po)tworów, ale też współwłaścicielką przestrzeni, w której owe (po)twory oczekują na wielki odlot :), ponieważ są Skrzydlate w krate. Jeśli szukacie umilaczy i upiększaczy - to jest to miejsce.
Joasiu, dzięki Ci stukrotne:)
I jeszcze jeden powód do wyrażenia wdzięczności. Jakiś czas temu ustawiłam się do rozdawajki u Isavety w Splątanych chwilach. Isaveta specjalizuje się w koralikowaniu, szyciu i robótkach dziewiarskich. Za każdym razem tworzy coś, co ma niepowtarzalny urok, co trudno zapomnieć. Rzadko angażuję się w zajścia candyzowane, ale koralikowe bransolety Isavety, w kolorze wiosennej zieleni, w zestawieniu z bukietem tulipanów, były tak zjawiskowo piękne, że musiałam się skusić. I, ku swemu zaskoczeniu, znalazłam się w liczbie szczęśliwych posiadaczy jednej z nich. Czy nie jest piękna? W dodatku leży na moim przegubie, jak ulał. Jest przy tym taka... lekka, łagodna i delikatna:), a zawsze myślałam, że wyroby w tej technice są sztywne i twarde. Nic podobnego! Zabieram ją w niedzielę na babski wieczór i wiem, że zrobi furorę:) Dzięki, Isaveto!
I tak oto, dzięki dobrym ludziom, przypomniałam sobie, że mam bloga robótkowego, który nie był aktualizowany od lipca ubiegłego roku. Jest więc kolejny powód do wdzięczności:))) Wyrażam ją ponownie: Agnieszce, Aśko, Sklepikowi na strychu oraz Isavecie.
Wszystkich odwiedzających (jeśli w ogóle są tacy chojracy),
uściskuję serdecznie:)
uściskuję serdecznie:)
czwartek, 18 lipca 2013
Hejże - ha!
Hejże-ha! tak sobie tylko nieśmiało pokrzykuję... może ktoś usłyszy i zatrzyma się tu na chwilę?
Nie zdziwi mnie brak odzewu - w końcu jesteśmy na Peryferiach ... :) A ja, poprzez chroniczny brak czasu, staję się coraz bardziej peryferyjna :)
Tym bardziej było mi miło, gdy o przedłużającą się nieobecność spytała mnie Alina - autorka pięknych, unikalnych przedmiotów (aż waham się nazywać je po prostu przedmiotami:) Postanowiłam wtedy - w miarę możliwości - jak najszybciej nadrobić braki. Troszkę przemeblowałam w swojej Przędzalni Rozmaitości i zamieściłam tam materiał obieżyświacki, co nie było zbyt trudne. Mój drugi blog okazał się jednak nieco kłopotliwy: cóż miałabym zaprezentować na Peryferiach Targowiska Próżności? Tak niewiele udało mi się w wolnych chwilach biżuteryjnie nadłubać, a i to, co w trakcie minionego roku szkolnego zdołałam zrobić, opuszczało mnie szybko, nieuwieńczone fotograficznie. Dlatego też prezentuję nieliczne wyroby z ostatnich dni czerwca, mając nadzieję w lipcu/sierpniu troszkę przyspieszyć tempa:)
Ten naszyjnik złożyłam z rozmaitych minerałów i zawiesiłam na nim mosiężny sekretnik.
Jest krótki, ma jakieś 48 cm - lato sprzyja takim długościom:)
A do zrobienia tego poniżej wykorzystałam szklane koraliki czeskie, gładkie i szlifowane, oraz kocie oko, które bardzo lubię. Urozmaiciłam go dużym metalowym kwiatem i malutkimi metalowymi ptaszkami (coś chyba je tu słabo widać:)
Zrobienie trzeciego z naszyjników zajęło mi tylko chwilę. Na ładnym, regularnym łańcuszku w kolorze mosiężnym, zawisł okrągły mosiężny sekretnik - szkoda było mi się go pozbywać, bo jest naprawdę bardzo uroczy - a wisi sobie w otoczeniu szlifowanych oponek jadeitu.
Troszkę więcej udało mi się utrwalić prac z zakresu drugiej mojej fascynacji - cardmakingu. Przygotowałam w ostatnich miesiącach kartki dla bliskich mi osób - Mamy i koleżanek, z okazji ich urodzin. Oto one:
Mamusina:)
Wioletkowa:)
Małgosina:)
Tę poczyniłam w związku ze świętami Wielkiejnocy:)
A ta poniżej to moja pierwsza karta (wraz z kopertą:) z okazji ślubu pewnego zwiewnego dziewczęcia i jej wybranka. Do przygotowania tej kartki zainspirowała mnie Aśko, autorka pięknych prac w dziedzinie cardmakingu i scrapbookingu. Wykorzystałam tu nie tylko polecane przez nią elementy, ale też materiały, które kiedyś mi sprezentowała w ramach swego candy. Serdecznie przy tej okazji pozdrawiam Aśko, choć ona tu raczej nie zagląda :))))
I to by było na tyle. Mam nadzieję podgonić rękoprodukcję w trakcie (nieco ograniczonych) wakacji i pochwalić się nią na łamach Peryferii Targowiska Próżności.
Etykiety:
Agat,
Cardmaking,
Cytryn,
Czech beads,
Hematyt,
Jadeit,
Kocie oko,
Kryształki,
Kwarc dymny,
Naszyjniki,
Perły,
Posrebrzane,
Scrapbooking,
Szklane
Subskrybuj:
Posty (Atom)















